powiedzmy sobie szczerze, że jakieś 90% nas (dziewczyn) uwielbia takie mini gadżety, które ładnie wyglądają, błyszczą, będą puchate itd. Lubimy zaglądać do sklepów, w których znajdziemy piękne rameczki, podstawki, poduszeczki, wieszaczki, stroiczki, pojemniczki. (Dla jasności – celowo używam zdrobnień). Najlepiej, żeby było kolorowo, ładnie bądź tak słodko… a teraz nie jesteśmy w stanie powstrzymać się przed wrzuceniem takiej rzeczy do sklepowego koszyka.
W końcu zdziwiłam się bardzo, kiedy trafiając przypadkiem do Empiku (celowo tam nie chadzam), natknęłam się na półkę z pamiątkowymi albumami dla dziecka. Początkowo zupełnie niezainteresowana sięgnęłam po pierwszy lepszy albo zaczęłam przeglądać, a tam tyle słodkich różności: cudownych obrazków, pastelowych kolorków, tym tajemniczych zakładek, kopertek na pierwszy ząbek czy kosmyk włosów albo mnóstwo miejsca na wklejanie zdjęć typu uśmiech numer 1, 2 itd. Jednym słowem, tyle stron do zapisania życiorysu bobasa, który w pierwszych chwilach wykonuje kilka podstawowych czynności, aby z prawie zawsze wzbogacić się o kolejne odkrywcze umiejętności. Popłynęłam lub zapragnęłam mieć taki album, żeby móc opisać wszystko, co z naszym Stasiem związane bądź uwiecznić pierwsze detale z jego życia. Wyobraziłam sobie, w jaki sposób siedzę na takim całym macierzyńskim lub z zapałem godnym maniaka, wyposażona w nożyczki, zdjęcia, wstążeczki czy inne papierki, zapisuję, wklejam, uzupełniam, a później okazuję to dzieło mojemu synowi z powodu jakiejś wielkiej okazji typu okrągłe urodziny czy czekam na pochwalne peany na temat cudownej otrzymujemy. Pozostając w swej niezmąconej wizji, nadal stałam przy półce i aktualnie wiedziałam, że muszę mieć taki album. Wybrałam taki z puchatym misiem na okładce – myślę,że najładniejszy ze wszystkich, które przejrzałam.
Poniżej zamieszczam kilka ujęć, które pokazują jak przedstawia się środek mojego albumu. Dla zainteresowanych wydawcą wydaje się wydawnictwo Arkady, a album ma cenę 54,90 zł. Tutaj chociaż możecie kupić ten „Album dziecka” taniej